Kurs zastępowych statrszoharcerskich

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (8 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

W weekend 25 – 27 lutego 2005 w mlądzkim klubie „Mlądz” odbył się kurs zastępowych starszoharzcerskich organizowany przez Pawła „Majaka” Majkowskiego. Celem tego kursu było przypomnienie wymagań, jakie stawiane są zastępowym harcerzy starszych. Czy został osiągnięty? Okaże się po powrocie do drużyn i po ocenach organizatorów.

Wszystko zaczęło się w piątek, 25 lutego 2005, o godz. 16:00. Uczestnicy zaczęli się zjeżdżać powoli do klubu, w którym dostaliśmy do dyspozycji jedną salę. Pierwsze zajęcia poprowadziła druhna Patrycja Zawłocka. Były to zajęcia integracyjne i miały za zadanie… integrację.

Potem przyjechali Iza i Michał Łabudzcy razem ze swoją pociechą. Druhna Iza wprowadziła w naszą świadomość plusy i minusy systemu małych grup. Troszkę się pobawiliśmy i zaczęliśmy na poważnie starania o uzyskanie patentu zastępowego. Następnie druh Marek Sierpiński (czyli nasz kochany oboźny) poprowadził zajęcia p.t. „Szczep, hufiec, chorągiew”, czyli o strukturze ZHP. Muszę przyznać, że dla mnie zajęcia były bardzo interesujące. Starałam się być w miarę aktywna (w sumie po jedna z podstawowych cech mojego charakteru). To dla mnie bardzo ważne. Zależy mi na tym, żebym się sprawdziła, choć może to niektórych śmieszyć. Nie wszyscy są w harcerstwie po to, aby zdobywać nowe umiejętności… Ale wróćmy do tematu.

Po 12. w nocy na kursie była kolacja, no i cisza nocna. Czy też miała być, bo było dość głośno. W pewnym momencie anielska cierpliwość oboźnego się skończyła i przez 30 min. przekonywał nas to tego, żebyśmy byli cicho. Tajemnicą osób, które tam były niech zostanie w jaki robił to sposób…
Gdy już udało nam się przysnąć, „goście kursu” – czyli Dyniak i Jagód zrobili sobie żarcik i obudzili Majaka, mówiąc, że ukradli jego „Malucha”. Oczywiście zerwał się na równe nogi, żeby sprawdzić czy to prawda. „Maluch” stał na swoim miejscu i w związku z tym zaliczyliśmy spacer po Mlądzu o 3:30 nad ranem. Oczywiście byliśmy szczęśliwi z tego powodu.

Dzień drugi zaczął się pobudką o 8:05. Po doprowadzeniu się do porządku i zrobieniu względnych porządków zabraliśmy się za śniadanie. Wkrótce przybył do nas Mirek Grodzki, który poprowadził zajęcia o różnicach w zastępie harcerskim i starszoharcerskim. Poza tym powiedział nam kilka pochlebnych słów o najfajniejszej gazecie w Otwocku. Wiecie chyba o jakiej…
Potem zjawiła się Monika Rybitwa i przybliżyła nam planowanie pracy w zastępie. Została z nami na obiedzie i pogadała with us. W godzinach poobiednich pałeczkę prowadzącego przejęła „Cziksa” z 77 ODHS. Z nią dyskutowaliśmy o korzyściach, jakie płyną z korzystania z takich instrumentów jak stopnie i sprawności harcerskie. Kasia pokazała nam także, jak rozpisać sobie próbę na stopień.

Nie musieliśmy długo czekać i przyszła kolejna osoba prowadząca Kasia Stolarska, drużynowa 209 DH. Ta nas integrowała. Mówiliśmy o przyszłości, o porozumiewaniu się i słuchaniu się nawzajem. Po Kasi odwiedził nas Michał Łabudzki. Wprowadził nas w obrzędowość w harcerstwie. Mówiliśmy również o ognisku.
Wreszcie nadszedł czas na kolację. Zjedliśmy, a potem umundurowaliśmy się i zaczął się kominek. Zaczął się bardzo uroczyście i z wielką uwagą. Poznaliśmy jakie cechy powinien mieć idealny harcerz. Gdy druh Michał nas opuścił, Marek wprowadził nam trochę musztry, w czym pomógł mu Jacek Kuźmiński. Potem było 1,5 godz. Wolnego i poszliśmy spać!

Dzień ostatni czyli niedziela zaczął się o 8:30 pobudką robioną przez Jacka. Wypytywał nas o różne rzeczy (Majak wysłał go na zwiad). Następnie tak jak zawsze było śniadanko i wreszcie Wielkie Sprzątanie. Po sprzątnięciu była musztra, apel i czas na przygotowanie się do gry egzaminacyjnej. Wyruszyliśmy na nią lekko podenerwowani. Ciepło ubrani i gotowi na wszystko.

Na terenie mlądzkiego klubu porozwieszane kartki z zadaniami dla uczestników. Jacek wyznaczał nam kolejność do danego punktu i czuwał nad nami. Gra był trudna i łatwa zarazem. Punktów z zadaniami było 12, w tym 11 pisemnych. Każdy punkt był inny. Ffffszyscy sobie jakoś poradzili i zakończyli grę.Kto zdobył patent zastępowego dowiecie się w następnym odcinku.

Monika Siereńska

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale WYDARZENIA:

Przeciek już nie bezpłatny?, 20 stycznia 2005
No co jest? – Mikołaj 2004, 13 stycznia 2005
Zimowa wyprawa po nadzieję…, 11 stycznia 2005