Listopadowa tupanka na dwa glany

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (2 votes, average: 2,00 out of 5)
Loading...

[Tup, tup,tup] … Jak ja tego nienawidzę…[tup, tup, tup]…zachciało się starej babie… [tup, tup,tup]…drużyny reprezentacyjnej [tup, tup, tup]… trzeba chociaż było włożyć inne buty… [tup, tup,tup]… bo jak Rysio po mnie przyjedzie, to się… [tup, tup, tup]… znowu wpieni, że mu… [tup, tup, tup]… dywanik w furze… [tup, tup, tup]… zasyfie glanami… [tup, tup, tup]…

Był o czy11 listopada 2003. Kaktusińska w towarzystwie niezwykle licznej tego roku drużyny sztandarowej zmierzała do kościoła. Właściwie, to wcale nie miała zamiaru się na tej szopce pojawić, ale niestety – miała strasznie miękkie serce i nijak nie mogła odmówić błaganiom tegorocznego nieszczęśnika, wyznaczonego do przyprowadzenia sztandaru na uroczystości.


[tup, tup, tup]… uważaj z tym kijem [tup, tup,tup]… bo mnie zaraz w głowę wyrżniesz… [tup, tup, tup]… i tym razem nie powiesz, że to nie twoja wina… [tup, tup, tup]… że co? Wiem, że to się drzewiec nazywa… [tup, tup, tup]… bez sensu, że zasuwamy piechotą… [tup, tup, tup]… wyglądamy żałośnie… [tup, tup, tup]… wszyscy się z nas śmieją… [tup, tup, tup]… jest nas taki tłum… [tup, tup, tup]… że byśmy mogli podjechać samochodem… [tup, tup, tup]… i to seicento… [tup, tup, tup]… a jakbyśmy brzuchy wciągnęli… [tup, tup, tup]… to nawet w malucha… [tup, tup, tup]…


Co się stało z tymi wszystkimi ludźmi… [tup, tup, tup]… którzy kiedyś walili tłumami… [tup, tup, tup]… na te tup tanki … [tup, tup, tup]… Pewnie tak jak ja… [tup, tup, tup]… zmienili trochę tryb życia… [tup, tup, tup]… ale czemy nie ma nowych… [tup, tup, tup]… przecież kiedyś sztandarówka to była super sprawa… [tup, tup, tup]… wyjazdy, gry, fajowe towarzycho… [tup, tup, tup]… ani na 3 maja, ani na 11. Listopada nie trzeba było nikogo ściągać… [tup, tup, tup]… bo w sztandarówce było zawsze wystarczająco dużo ludzi… [tup, tup, tup]… żeby nie te dzieciaki (całkiem duże dzieciaki) … [tup, tup, tup]… pewnie byśmy wystąpili jako poczet… [tup, tup, tup]… i postawili by nas przy wyjściu… [tup, tup, tup]… ale może chociaż by wtedy duszno nie było… [tup, tup, tup]…


… [tup, tup, tup]…co? drużyna stój? … [tup, tup, tup]… Jak to się robiło?? … [tup, tup, tup]…A, już wiem. Teraz lewa, potem prawa… [tup, tup, tup]… o, a oni robią na odwrót… [tup, tup, tup]… No, nareszcie w kościele… [tup, tup, tup]… przynajmniej już tupać nie muszę… [tup, tup, tup]…


Ale się ostatnio w tym hufcu nazmieniało. O, kombatantów w tym roku jakby mniej. Żeby tylko nikt nie zemdlał. A na zjeździe, to było fajnie. Coś mi to przypomina… No tak – wybory na prezydenckie na Ukrainie. Jeden kandydat, jeden zwycięzca. Żadnych niespodzianek… Ciekawe, kto pierwszy zasłabnie. Stawiam 5 zeta na tego w czapce. Co? Już nie można obstawiać? Jak to? Przecież zakłady zawsze były ważne do pierwszego omdlenia! Skandal! Mali krwiopijcy….




O czym to ja…? A tak. Zjazd hufca. W sumie fajnie było. Szkoda tylko, że Rysia nie wybrali do komisji. On tak bardzo chciał być w komisji. Naoglądał się chłopak telewizji i nie jego wina, że mu się w głowie przewróciło. No bo teraz wszędzie tylko komisja i komisja. No i jak usłyszał, że szukają do komisji, to po prostu nie mógł się oprzeć. Było mu strasznie smutno, że nie może kandydować, bo nie jest harcerzem. Co z tego? Przecież w każdej chwili można się zapisać. A on nigdy nigdzie nie był zapisany, poza ministrantami po komunii. Potem się tylko biedakowi przypomniało, że przecież Przecinak był harcerzem, więc może by sobie chociaż swojego ziomala do komisji wkręcić? Zawsze to coś. Ale też się nie chcieli zgodzić. Prawdę mówiąc, to znowu wszyscy byli dla Rysia potwornie niemili. I znowu ktoś mu groził policją a ten niski łysy bezczelnie zawracał mu głowę pytaniami o to, czy Rysio nie wie, kto łysemu skroił radio. Tak jakby Rysio zadawał się z elementem. A przecież Rysio jest porządny… Ale co z tego, skoro go nie wybrali do komisji?? Naprawdę, żal mi go było. Mam tylko nadzieję, że kiedyś się z tego otrząśnie…


O, a nie mówiłam! Ten w czapce zemdlał pierwszy! Wygrałabym, żeby te nie małe wredne dusigrosze dopuściły mnie do kasy zakładowej. Pewnie po prostu wiedzieli, że jestem od nich o niebo lepsza! Co? Już koniec mszy? Jakoś szybko w tym roku. No, jeszcze tylko pod obeliks i spokój. Jak w tym roku nie będzie batoników, to… [tup, tup, tup]…


Ola Kasperska

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale KAKTUSIŃSCY:

Kaktusińska jednoczy siły, 30 kwietnia 2003
Obcy w Hufcu, 31 października 2002
Kaktusińscy na wakacjach, 17 kwietnia 2002