Wywiad z Magdą Grodzką

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (5 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Rozmawiamy z Magdą Grodzką – osobą najbardziej zaangażowaną w tworzenie ZKK w naszym Hufcu. Nie wiesz co to jest ZKK? Właśnie po to jest ten wywiad.

ZKK to…?
Zespół Kadry Kształcącej. Zespół, który odpowiedzialny jest za całość spraw związanych z kształceniem w hufcu. Ma nie tylko organizować kursy i warsztaty na różnych poziomach, ale także kształtować politykę kadrową, tworzyć plan kształceni hufca oraz upowszechniać dorobek wypracowany w ramach prowadzonego u nas kształcenia.

Czy u nas funkcjonuje taki zespół?
Byliśmy zobowiązani do tego, żeby ZKK utworzyć do końca września 2004 roku. Jeszcze nam się to nie udało.
Oficjalnie nikt się nie podjął zadania stworzenia ZKK. Jest całe grono osób, które stara sie coś robić w tym temacie. Było już kilka koncepcji i pomysłów na utworzenie takiego zespołu ale póki co spaliły na panewce.
Obecnie jest wiele osób zaangażowanych w prowadzenie działań kształceniowych, większość z nich była zaangażowana w organizację i prowadzenie zajęc podczas ostatnich warsztatów, mam nadzieje że może staną się one zalążkiem takiego zespołu, który szybko wypełni warunki formalne.

Jakie to warunki?
Formalnym warunkiem jest posiadanie OKK (Odznaki Kadry Kształcącej) i stopnia instruktorskiego. Dla mnie osobiście ważniejsze w chwili obecnej jest to, aby byli to ludzie, którzy chcą i potrafią kształcić i są przygotowani aby w niedługim czasie nadrobić ewentualne braki regulaminowe

Mamy w hufcu osoby, które spełniają takie warunki. Dlaczego zatem taki zespół jeszcze nie powstał?
W naszym hufcu poki co (ale mam nadzieje ze juz za chwilke sie to zmieni) jest 3 instruktorów z Brązową Odznaką Kadry Kształcącej i jedna instruktorka ze Srebrną Odznaką. Instruktorzy Ci z licznych względów, na których omawianie nie ma tu miejsca, nie podjęli się stworzenia ZKK naszego hufca. Nie znaczy to jednak, że wyłączyli się z kształcenia i pracy. Mogę powiedziec chyba również w ich imienniu, że naszym celem jest zbudowanie młodego zespołu kształceniowców, którzy sami kształcąc się już wkrótce zdobędą/zdobyliby niezbędne uprawnienia aby kierować kursami i warsztatami w naszym hufcu, a my bylibysmy dla nich zapleczem, które w razie potrzeby mogliby wykorzystać.

Rozumiem, że będą to osoby mniej doświadczone. Patrząc na zadania ZKK zastanawiam się czy nie za dużo od tych osób wymagamy.
Liczymy na to, że ZKK stworzą ludzie z pasją, którzy sami chcą się kształcić i przekazywać swą wiedzę i pomysły innym. Myślę, że taki zespół będzie mógl liczyć na duże wsparcie innych instruktorów. To na pewno możemy im obiecać.

Sądząc po czasie, jaki upływa borykamy się z jakimiś problemami przy tworzeniu ZKK. Na czym one polegają?
Problemów jest coniemara…. Wg mnie głównym jest brak deklaracji od osoby(osób), która podjęłaby się kierowania i zbudowania takiego zespołu. Może to też jest tak, że nie umiałam, nie umieliśmy wychować swoich następców i teraz znaleźliśmy się w takiej małej pułapce, że sami nie możemy, nie chemy, nie mamy czasu, siły czy chęci etc., aby tym się zająć, a nikt inny też się nie zgłasza widząc, że my wciąż zajmujemy im miejsce. Może powinniśmy ogłosić wszem i wobec że na tych funkcjach mamy vacaty 😉

Czy nasze problemy są czymś szczególnym czy to raczej norma w takich hufcach jak nasz?
Nie mam dokładnego rozeznania, ale z informacji, jakie posiadam wynika, że ZKK istnieją w większości dużych warszawskich hufców. Problem jest z hufcami wiejskimi i małymi podwarszawskimi, gdzie czasem nie ma ani jednej osoby z odznaką i odpowiednimi umiejętnościami. Na tym tle my nie plasujemy się na najgorszej pozycji, ale to niestety nie jest pocieszające…

Czy tworząc ZKK nie za bardzo ograniczamy się do swojego zamkniętego – grona? Może powinniśmy otworzyć się na inne hufce?
Regulamin kształcenia zakłada możliwość stworzenia i powołania przez Komendanta Chorągwi Międzyhufcowego Zespołu Kształcenia. Niestety z żadnym z sąsiednich hufców (Celestynów, Sulejówek, Góra Kalwaria, Praga Południe) nie jesteśmy też związani jakąś bliższą współpracą, co mogłoby nam pomóc. Nad tym powinniśmy trochę popracować, organizować jakieś wspólne przedsięwzięcia, bliżej się poznawać, wymieniać doświadczenia.
Pewnym problemem jest to, że każdy z hufców ma chyba zdecydowanie inną specyfikę i potrzeby i wg mnie takie działanie byłoby bardzo trudne. Odległość i kłopoty dojazdowe to następne utrudnienie.

W kilku ostatnich szkoleniach i warsztatach, które organizowaliśmy w Hufcu niektóre zająca prowadziły osoby spoza naszego Hufca. Nie było to naszą tradycją. Dlaczego skorzystaliśmy z tej możliwości? Jakie są tego dobre strony a jakie złe?
A z tym to się nie zgodzę. Wydaje mi się, że zawsze staraliśmy się zapraszać na zajęcia jakieś ciekawe osoby, profesjonalistów w różnych dziedzinach. Nie zawsze nam się to może udawało, ale pomysł nie jest nowy. Olbrzymim plusem zaangażowania takich osób, jest możliwość poznania form i metod, stosowanych w innych środowiskach, poza tym zawsze jest to taki „powiew świeżości”, a jeśli jeszcze uda nam się zaprosić osoby, które bardzo dobrze znają się na swoim fachu i są uznanymi specjalistami w swoich dziedzinach to juz jest super. Myślę, że może to potwierdzić na przykład każdy, kto brał udział w ostatnich zajęciach o skautingu my nawet jakbyśmy się bardzo starali nie poprowadzilibyśmy ich na tyle ciekawie i treściwie jak zaproszona przez nas Joanna Nestorowicz (na codzień pracująca w chorągwianym wydziale zagranicznym).
Należy zachować jednak umiar, mamy bowiem w swoich szeregach świetnych, kreatywnych instruktorów i nie można o nich zapominać.

Na co wpłynie utworzenie ZKK?
Kto był na ostatnich warsztatach wie, że mamy wspaniałych młodych ludzi, którzy chcą prowadzić gromady i drużyny, chcą się rozwijać i kształcić i właśnie do tego potrzebne jest nam ZKK aby na te potrzeby w sposób planowy (a nie tylko z doskoku jak to mam miejsce teraz) mogło odpowiadać. Myślę, że stworzenie takiego zespołu pomogłoby nam też w podniesieniu poziomu organizowanych kursów i warsztatów.
Działanie kształceniowe powinno byc ukierunkowane na wsparcie drużynowych w ich codziennej pracy. Od współtworzenia broszurek i wydawnictw, poprzez poradnictwo, warszaty metodyczne i programowe, kursy. Wg mnie praca takiego zespołu wspólnie z prężną działalnością namiestnictw mogłaby podnieść jakość naszych drużyn o ilości już nie wspomnę.
Nie jest to cel, który osiągniemy bardzo szybko, ale musimy cały czas mieć go przed sobą.

Myślę, że wszyscy sobie tego życzymy. Dziękuję za rozmowę.
Mirek Grodzki

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale WYWIADY:

Zapiski Emigranta – 2, 12 lutego 2005
W sądzie, ale nie sędzia, 30 kwietnia 2004
Uregulowany Szczep, 30 marca 2004
Teraz brakuje fundamentów, 22 grudnia 2003
EKO Wywiad, 23 listopada 2003