Wywiad z Wampirem

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (5 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

HSI: Jak czujecie się po festiwalu, w momencie gdy to duże przedsięwzięcie wreszcie się już odbyło?


Ewa Krzeszewska: Ja jestem dumna, wiem że to mało skromne, ale była to pierwsza taka impreza, za która czułam się całkowicie odpowiedzialna, choć przecież nie robiłam wszystkiego sama. Słyszałam kilka pochlebnych opinii o festiwalu – to było bardzo miłe. Jeżeli kiedyś miałam jakiekolwiek wątpliwości, to teraz nie ma po nich śladu.

Ola Kasperska: Na pewno jest satysfakcja, że właściwie wszystko się udało tak jak trzeba i nie wydarzyła się żadna katastrofa. Ale czuję też ulgę, że już jest po wszystkim. Teraz Można się już tylko cieszyć tym, co było, a nie martwić o to, co może się nieplanowanego wydarzyć.

HSI: A wydarzyło się?

O.K.: Prawdę mówiąc, to chyba obeszło się bez większej katastrofy. Tylko frekwencja mogła być wyższa. Liczyłyśmy na większy – poprawka – jakikolwiek odzew ze strony hufców ościennych. Szkoda, że tak się nie stało, bo festiwal z pewnością jest doskonała okazją do wspólnej zabawy i lepszego poznania się.

HSI: Zaciekawiła mnie nazwa. „Wampiriada” brzmi raczej złowieszczo. Może wystraszyli się? Skąd pomysł na taką właśnie nazwę dla tej imprezy i do czego się odnosi?

E.K.: Wystraszyli się? Hm… być może. Jeżeli chodzi o nazwę to narodziła się podczas jednego z naszych spotkań, kiedy próbowałyśmy coś postanowić. Nazwa wypłynęła samoistnie, gdy zdecydowałyśmy się na konwencję Halloween. Wampiry, Wampiraida, Halloween – to się łączy.

HSI: Nie ma działania bez idei, a idea – jak wiadomo – musi się narodzić. Jak doszło do tego, że „Wampiriada” się odbyła?

O.K.: Pierwsze hasło padło na wyjazdowej zbiórce drużynowych i funkcyjnych hufca, jeszcze w lutym. Wtedy każdy z obecnych miał powiedzieć, co jest w stanie zrobić dla środowiska. Jakoś tak wyszło, że wpadł nam do głowy ten festiwal. Później obie wpisałyśmy sobie to przedsięwzięcie w plan próby na stopień Przewodnika i … klamka zapadła.

HSI: Festiwal ze strony widza wyglądał na bardzo dopracowany. Możecie powiedzieć, co sprawiło wam najwięcej trudności?

E.K.: Gdy już organizacja przedsięwzięcia ruszyła pełną parą okazało się, że jest mnóstwo rzeczy, które trzeba zrobić, a przede wszystkim nad nimi zapanować. Dla Nas obu to było nowe doświadczenie i obie byłyśmy zielone w tym temacie. Co rusz ktoś przychodził i podpowiadał, że trzeba zrobić to, czy tamto. Ale jak sama powiedziałaś festiwal wyglądał na dopracowany, wiec chyba się udało. Była jeszcze kwestia pieniędzy, sponsorów. Trudno jest pójść do firmy i po prostu poprosić o pieniądze, ale niektórzy okazywali się bardzo życzliwymi osobami i cały stres mijał.

HSI: Czy zorganizowanie festiwalu wymaga dużych nakładów środków finansowych?

O.K.: Najdroższym elementem było nagłośnienie, sfinansowane w całości przez Komendę Hufca. Ogólnie rzecz biorąc, starałyśmy się pozyskać jak najwięcej sponsorów. W ten sposób większość dekoracji mogłyśmy wykonać dzięki życzliwości pana Andrzeja Morawskiego z firmy Morand – pozostałą część pokryły wpłaty uczestników.

E.K.: Bardzo ważną rzeczą na festiwalu są nagrody, chciałyśmy, aby były one atrakcyjne, więc zwróciłyśmy się do Tygodnika Otwockiego, który ufundował pierwszą nagrodę – gitarę. Karimaty – drugą nagrodę – dostałyśmy od Tomka Kuczyńskiego, a od sklepu muzycznego Otwrock otrzymałyśmy płyty kompaktowe.

HSI: Finanse i sponsoring to dość drażliwa kwestia. Jakie było nastawienie potencjalnych sponsorów wobec waszej propozycji?

O.K.: Sądzę, że na ogół raczej przychylne. Przecież nie chodziło o jakieś astronomiczne kwoty.

E.K.: Bardzo dużo zależało od chęci, jeżeli ktoś był przychylny naszej idei to można było załatwić decyzję np. Komendy przez telefon, jeżeli nie osoby zasłaniały się biurokracją

HSI: Czy jesteście zadowolone z efektu, jaki wywołała „Wampiriada”?

E.K.: To się okaże trochę później, zależy od tego, jak będzie wspominany. Tak na gorąco to mogę powiedzieć, że tak.

O.K.: Chyba tak, chociaż ciężko mi to obiektywnie ocenić. Po prostu wkład pracy jakby nieco przesłaniał mi efekt.

HSI: Czy „Wampiriada” stanie się od tej pory stałą pozycją w kalendarzu hufca?

O.K.: Nie mówię tak, nie mówię nie. Nie chciałabym w tej chwili podejmować takiego zobowiązania, ale jak to w życiu – wszystko się może zdarzyć. Nawet festiwal. HSI: Czego wam życzyć?

E.K.: Motywacji, żeby w przyszłym roku zaistniała „Wampiriada”, bo wydaje mi się, że potrzeba takich imprez.

O.K.: Chyba przede wszystkim cierpliwości i wytrwałości do dalszej harcerskiej pracy.

HSI: Dziękuję za rozmowę.

HSI

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale WYWIADY:

Mój idaeł kobiety, 17 października 2001
Marsz do szkoły, 22 maja 2001