Hania Kotter

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (5 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Przebieg wydarzeń umieśćmy jednak w kraju, który nie istnieje. Pozwólmy jej odbyć się w Polandii, w której dopiero od niedawna panował pokój. Każmy mieszkańcom żyć biednie i cieszyć się z obalenia Tyrana, który przez kilkadziesiąt lat zdążył dać powody do tego, żeby go znienawidzić.

W kraju powoli, ale systematycznie budowano nowy ustrój. Szaro ubrani mieszkańcy mijając się na szarym chodniku (na kostkę brukową jeszcze nie było stać Polandczyków) uśmiechali się do siebie: „może już jutro będzie mniej szaro”. I bardzo wierzyli w to, że tak będzie. Nie bardzo tylko było wiadomo skąd miało przyjść to cudowne ożywienie kolorów…

Kiedy już przyszło nikt nie pytał o jego pochodzenie. A przyszło pod postacią książki. Opowiadała o dziewczynce, którą rodzice wyrzucili z domu. Doskonale rozumieli ją Polandczycy czujący się wyrzuceni poza granice „nowoczesnej” cywilizacji. Książka przyniosła nadzieję na lepsze jutro. Bohaterka – nazwijmy ją HANIĄ KOTTER – pomimo bycia niechcianą przybłędą zachowała wrażliwość i cudowną, właściwą dzieciom wyobraźnię. Dzięki pogodzie ducha HANIA KOTTER zyskała przyjaciół, a los stawił ją do walki z Wielkim Tyranem. Dzięki pomocy przyjaciół, dziewczynka wygrała walkę. Skojarzenia z sytuacją Polandczyków było oczywiste.

Bohaterka bardzo przypadła Polandczykom do gustu. Pomogła w tym przypadnięciu zakrojona na wielką skalę kampania reklamowa, która towarzyszyła wydaniu książki. Gdyby te pieniądze przeznaczyć na cele dobroczynne, w Polandii o biedzie zapomniano by na długi czas. Zastosowano nietypowe i bardzo nowoczesne dla Polandczyków sposoby reklamy. W dniu premiery zamknięte od rana były wszystkie księgarnie. Otworzono je wszystkie naraz dopiero o 19. Akcję nagłośniono w telewizji i prasie. Wszystko po to, żeby mieszkańcy Polandii uwierzyli, że HANIA KOTTER jest jedną z nich – początkowo biedna i zapomniana przez los, ostatecznie szczęśliwa z poczuciem dokonania wielkich czynów i odmiany nie tylko swoich losów. Polandczycy bardzo chcieli uwierzyć, że tak się da. Uwierzyli.

Wszędzie powstawały szkoły HANI KOTTER. Wszyscy starali się naśla-dować swoją bohaterkę.

Tu i ówdzie jeszcze nieśmiało – mówiono co prawda o tym, że bohaterka odnosi sukcesy nie zawsze moralnymi środkami, ale głosy te zostały szybko zagłuszone kolejną kampanią reklamową. Kręgi wyznaw-ców były coraz szersze. Uczniowie HANI KOTTER byli zdecydowani do końca naśladować swoje guru.

Na tak podatny grunt padło ziarno w postaci drugiej część książki. Metamorfoza bohaterki – dostrzegalna już w pierwszej części – stawała się coraz bardziej wyraźna. Jej język naznaczony był coraz większą złością, nienawiścią, zazdrością i pragnieniem zemsty. Zdobyte umiejętności wykorzystywała do coraz bardziej wątpliwych moralnie rzeczy. Zamieniała ludzi w zwierzęta, rzucała uroki, zadawała cierpienia (np. torturowała pająka)…

Uczniowie i wyznawcy HANI KOTTER byli nieco zdziwieni takim rozwojem wydarzeń, ale przyjęli, że taka jest widocznie naturalna droga do zaspokojenia swojej potrzeby bycia kimś nadzwyczajnym, wybijającym się ponad przeciętność.

Wyznawcy zaczęli naśladować bohaterkę. Choć trudno w to uwierzyć, małe dzieci wzorem HANI KOTTER męczyły zwierzęta myśląc, że to pomocnicy złych czarowników. Za wartościowego człowieka uważano tego, który zna odpowiednie zaklęcia. Oddychało się i żyło magią, która stawała się powoli nową religią.

Po pewnym czasie przyszedł kres KOTTER-omanii spod znaku owcy jaskrawokadłubowej. Przyszedł po serii przestępstw dokonanych przez dzieci na swoich „niewiernych” rówieśnikach. Odkryto ponadto, że pomysłodawcą wydania książki był obalony niedawno Tyran. Miał być to sprytny plan przejęcia na nowo władzy nad duszami swoich dawnych poddanych.

Zakazano sprzedaży książki. Pozamykano szkoły HANI KOTTER. Środki zgromadzone na kontach bankowych wydawcy książki pozwoliły na odmianę losu Polandii (nikt nie spodziewał się, że KOTTER-omania mogła być tak dochodowym przedsięwzięciem i że pod pozorem dostarczenia rozrywki szkodzono dzieciom, jednocześnie zarabiając na nich pieniądze). Nie tylko załatano dziurę budżetową, ale wybudowano nowe szkoły, szpitale, autostrady.

Drugą korzyścią z przygody z HANIĄ KOTTER było to, że rodzice zaczęli interesować się tym, co czytają ich dzieci. Przyjął się powszechnie zwyczaj czytania bajek razem z dziećmi i tłumaczenia im dlaczego niektórzy bohaterowie są dobrzy, a niektórzy zasługują na naganę.

W Polandii życie wróciło do normy.

Skryba

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PUBLICYSTYKA:

Co to jest Rafting?, 16 stycznia 2002
Drogowskaz, 21 grudnia 2001