Instruktorska dekada

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (6 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Środa
Nie mam pojęcia, jaka jest przyczyna tego, że moje dyżury w hufcu są coraz mniej efektywne, ale pewnie dlatego, że jest to jedyny dzień w tygodniu, kiedy dyżur zaplanowano aż trzem na raz instruktorom – członkom komendy hufca. Zdecydowanie wolałam poniedziałki, kiedy mogłam umawiać się indywidualnie z drużynowymi lub z osobami, które rzeczywiście chciały coś załatwić lub po prostu tylko porozmawiać ze mną. Mogłam skupić się wówczas na jakimś problemie albo udzielić konkretnej pomocy dotyczącej np. przygotowania zbiórki czy rajdu. Pomimo że dyżury trwają kilka godzin, zawsze od 17.30 do 20.00, niekiedy nawet dłużej, to zazwyczaj jeszcze po powrocie do domu zajmuję się harcerskimi sprawami. Bo ktoś w ostatniej chwili poprosi o przesłanie e-mailem tekstu pląsu zuchowego, pomysłu na zabawę dotyczącą zdobywanej sprawności lub o sprawdzenie ważnej informacji w moich harcerskich zbiorach.

Czwartek
Posiedzenie Sądu Harcerskiego Chorągwi Stołecznej. To już kolejna rozprawa w ostatnim czasie. Działania w Sądzie Harcerskim należą do czynności bardzo mnie absorbujących. Zespoły orzekające są 3-osobowe i się zmieniają, ale udział w takim zespole zazwyczaj oznacza dla mnie pracę na kilka dni. Przed rozprawą należy zapoznać się z aktami sprawy, więc muszę pojechać do Chorągwi, następnie przygotować się w zakresie wszystkich istotnych dokumentów i przepisów, tak aby mieć wszechstronne rozeznanie na temat prowadzonej rozprawy. Dzisiejsza sprawa była bardzo trudna. Zawierała wiele wątków. Musieliśmy przesłuchać wielu świadków. Rozprawa zakończyła się po północy, choć rozpoczęliśmy o 18.oo.Po rozprawie jeszcze napisanie orzeczenia, uzasadnienie wyroku, przepisanie (na czysto) protokołu. Mam nadzieję, że żadna ze stron nie odwoła się od decyzji. Mój Zespół bardzo się starał, aby obu stronom (wnioskodawcy i obwinionemu) zapewnić możliwość złożenia wyczerpujących dowodów, wyjaśnień i oświadczeń w orzekanej sprawie. Przeprowadzenie postępowania dowodowego nie było łatwe. Zmęczenie dawało się we znaki wszystkim uczestnikom rozprawy. Może Sąd nie byłby potrzebny, gdyby instruktorzy wykazali się znajomością Prawa Harcerskiego, odpowiedzialnością za słowa i czyny.Praca w Sądzie Harcerskim dostarcza mi wiele satysfakcji. Poznaję tam problemy kadry instruktorskiej, dowiaduję się o niecodziennych wydarzeniach w harcerskich środowiskach, rozpatruję fakty, które mogłyby posłużyć za temat do powieści z gatunku science fiction. Ale cóż „(…) wszyscy harcerze to jedna rodzina”

Piątek
Wczoraj zostałam poproszona o pomoc w sprawie przygotowania programu próby instruktorskiej. W naszym hufcu jest wprawdzie niemało harcmistrzów, ale gdy któryś z młodszych instruktorów chciałby otworzyć sobie próbę na stopień podharcmistrza lub harcmistrza, to trudno mu wybrać kogoś na swego opiekuna spośród aktywnie działających instruktorów, bo niewielu może i chce pełnić tę rolę. Pewnie wkrótce zacznie się tworzyć luka pokoleniowa. Już obecnie zauważa się zmniejszone zainteresowanie podwyższaniem stopni instruktorskich. Próbę na razie przegadaliśmy, a na szczegółowy program z zadaniami umówiłam się za miesiąc. Regulamin „Systemu stopni instruktorskich” uległ zmianie i obecnie wszystkie próby mają wymagania uwzględniające przygotowanie instruktora do pracy wychowawczej. Oczywiście istnieje także możliwość uzupełnienia wymagań wynikających ze specyfiki danego środowiska. Dlatego trzeba do próby podejść rozważnie, a nie hop-siup.

Sobota
Zbiórka naczelnictwa Poczt Harcerskich. Muszę wyjechać bladym świtem, o 4.50 do Wrocławia.
O godz.11.00 w gościnnych progach harcówki drużyn wrocławskich i Poczty Szaniec, sześcioosobowy zespół naczelnictwa radzi o ważnych sprawach specjalności Pocztowej. Czasu jest bardzo mało, a spraw moc. Na zbiórce podjęto decyzję kontynuowania wydawnictwa „Komunikaty”, omówiono zasady archiwizacji dorobku Poczt Harcerskich, zatwierdzono publikację serwisu internetowego, dyskutowano o przedsięwzięciach długofalowych. W przerwie między obradami zdążyliśmy zwiedzić Muzeum Poczty i Telekomunikacji. Zbiory znaczków i eksponaty użytkowe Muzeum są naprawdę imponujące. Jest to jedyna tego typu placówka w Polsce. W 2001 r. obchodziła jubileusz 80-lecia.
Po zwiedzaniu Muzeum dalszy ciąg obrad. Powrót do domu późną nocą.

Niedziela
Spotkanie instruktorów Wydziału Specjalności z nowo mianowanym kierownikiem Wydziału oraz z naczelniczką ZHP. Gorące dyskusje o kształceniu, metodyce i sprawnościach. Rozmawialiśmy o przygotowaniu szerokiej akcji promocyjnej każdej specjalności, w tym również Poczt Harcerskich. Moim zadaniem jest przygotowanie sprawności zuchowej Listonosz i worka z tworzywem do tej sprawności. Zadanie jest trudne, bo trzeba nieźle pogłówkować, by wymyślić i zaproponować zuchom interesujące pomysły z tak prozaicznego zawodu, jakim jest listonosz. Bogactwo programowe już się wyłania w mojej wyobraźni. Ale zanim zacznę tworzyć materiał, muszę koniecznie poszukać w bibliotece jakichś inspiracji lekturowych. Myślę o poczcie doktora Dolittle lub listonoszu naszych marzeń, albo listonoszu z zaczarowanej poczty. Muszę tak przygotować propozycję tej sprawności, abym sama chciała ją zdobywać. Może nawet zabiorę się do niej w przyszłym tygodniu.

Poniedziałek
Myślałam, że uda mi się ten dzień przeżyć bez harcerstwa. Po przyjściu z pracy tylko chwila przerwy i silna grupa harcerska stoi pod drzwiami. Nawet się ucieszyłam bardzo, bo kiedy mam dużo innej pracy, to nigdy nie wiem, od czego zacząć, by się wyrobić. Wtedy zawsze wygrywa HARCERSTWO. Dziś na przykład odpadły mi porządki na balkonie, wielkie prasowanie, zmiana pościeli i parę pomniejszych rzeczy, ale za to jest pomysł na kartkę poczty harcerskiej, program rajdu drużyny, koncepcja zajęć dla harcerzy z zakresu specjalności oraz przegadana tematyka wędrowniczej WATRY (siła ciała, siła ducha i siła rozumu).

Wtorek
Posiedzenie Komendy Hufca. Do załatwienia mnóstwo spraw zarówno bieżących jak również perspektywicznych. Chociaż dobrze przygotowane przez komendanta, to jednak przedłużające się z powodu różnicy zdań poszczególnych członków Komendy. Czyżby znowu harcerski dzień zakończył się nocą. Północą.?

Środa
Dziś nie tylko mam dyżur w hufcu, ale jeszcze posiedzenie Komisji Kształcenia i Stopni Instruktorskich. Kształceniem nie będziemy się zajmować w jakiś szczególny sposób, choć stopnie instruktorskie stanowią jeden z elementów koncepcji kształcenia, tylko skupimy się na zaliczeniu zadań próby na przewodnika drużynowym z Otwocka i Józefowa.
To zastanawiające, że tak mało drużynowych chce piąć się wyżej od swych harcerzy, a przecież drużynowy różni się od innych harcerzy tym, że jest odpowiedzialnym i świadomym wychowawcą – świadomym metod i celów. Swoją drogą trzeba będzie koniecznie zastanowić się nad przyczynami tego stanu i zanalizować sytuację w hufcu pod kątem zdobywania stopni instruktorskich oraz motywowania do posiadania stopnia.

Czwartek
Musiałam odpisać harcerzom z Białorusi, którzy chcieliby z naszym środowiskiem spędzić wakacje. Niedostatki finansowe w hufcu nie pozwalają na gesty gościnności. W tym przypadku rozumianej jako utrzymanie kilkunastu osób przez dwa tygodnie w naszej bazie. Moje kontakty z białoruskim harcerzami wywodzą się z wyjazdów do Grodna, gdzie w Polskiej Szkole prowadziłam zajęcia na kursach kształcących drużynowych i przybocznych.
Oczywiście w przyszłości warto chyba będzie nawiązać kontakt między drużynami z hufca otwockiego i jakiegoś białoruskiego. Tym bardziej, że taka współpraca istnieje w wielu środowiskach i jest bardzo pożyteczna dla obydwu stron.

Piątek
Przygotowanie materiałów do PRZECIEKU. Właściwie nie jestem jeszcze zdecydowana na jakiś konkretny temat, gdyż redakcja, a właściwie redaktor, poprosił mnie po prostu o artykuł. Zostawił mi dowolność wyboru. Najchętniej wymyśliłabym jakiś konspekt zbiórki zuchowej, albo nawet przygotowała cały cykl sprawnościowy, ale naprawdę nie bardzo wiem jak bawią się teraz zuchy z trzech gromad działających w hufcu. Muszę się tym się zainteresować, choć jak przypuszczam, wodzowie zuchów są bardzo samodzielne i dają sobie radę beze mnie. Dlatego artykuł tym razem nie będzie o zuchach. Chciałabym go napisać przed północą, zrobić korektę i przesłać pocztą elektroniczną gotowy do druku.

hm U. Bugaj

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale PUBLICYSTYKA:

A one na nas czekają, 31 marca 2003
Konsekwencja w działaniu, 28 lutego 2003
K + M + B 2003, 23 stycznia 2003