No co jest? – Mikołaj 2004

Słabo.Takie sobieŚrednieFajneSuper (10 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading...

Jak co roku – zbieraliśmy słodycze,
Jak co roku – robiliśmy paczki,
Jak co roku – woziliśmy je Mirkowym pojazdem
Jak co roku – bolał mnie brzuszek.

Ale bez zbędnych szczegółów.
Już rok temu wiedziałem, że powtórzymy naszą świąteczną „akcję”. Ale tym razem byłem bogatszy o doświadczenia. Np. nie radze dawać Prokopowi do namalowania plakatów – to się źle skończyć. Rok temu pobił rekord świata i wyprodukował 4 w niecale 15,4 s. przed W-F, a dzień później poinformowali mnie iż jest dy-grafikiem, dysortografikiem i dys… „wszystkim” co znał lub szybko wymyślił. Źle się to dla mnie skończyło (…)


Ale w tym roku wiedziałem co mamy do zrobienia i czego mogę się po ludziach spodziewać. Wyjątkowo dobrze spisał się Przemek Firląg (nielicznym znany jako Przemek). Sam zajął się zbiórką Szk. Podst. Nr 2 z bardzo dobrym rezultatem. Mocno zaangażowani w zbiórkę byli też Dąbros i Viktoria, ale nie obeszło się u nich bez niedomówień (…) Powiedzmy, że nie wyszło im tak jak powinno, ale i tak jestem im bardzo wdzięczy ponieważ.
Znowu najprzyjemniejszą częścią akcji było samo dostarczanie paczek. I znowu można było liczyć na „nieśmiertelnego” Mirka, z którym woziliśmy owe paczki woziliśmy.

W tym roku podczas rozwożenia Yagooda zastąpił Prokop.
Trzeba przyznać że podarcie pod te adresy, którymi dysponowaliśmy były nielada wyzwaniem, gdyż zgadzały się najwyżej trzy. Strasznie się nachodziliśmy przy tym roznoszeniu gdyż każdego domu trzeba było szukać oddzielnie pytając sąsiadów i przechodniów. Najbardziej zapadł nam w pamięci dom, w którym mieszkali: Adam lat 3, Bartek lat 2 i Wiktor lat 3. Jak stwierdził Prokop:”…to na pewno bliźniaki”. Ciekawym adresem była ulica Wiązowska 95/5/6. Trochę czasu zajęło nam odnalezienie owego mieszkania, ale na szczęście pomogli nam sąsiedzi.

Ostatniego adresata paczki odnaleźliśmy również z trudem. Niepewni zastukaliśmy do drzwi. Otworzyła nam niska nastolatka rozmawiająca przez komórkę i żując gumę. Przywitała nas słowami: no co jest? Oddaliśmy ostatnią paczkę i spełnieni z uśmiechem na pyskach wsiedliśmy do Mirkowego pojazdu i ruszyliśmy do naszych domostw, ażeby pomóc w domu w ostatnich przygotowań do Wigili.

Serdecznie polecam wszystkie tego typu inicjatywy bo to naprawdę świetna rzecz i naprawdę dużo człowiekowi daje. Szczególnie polecam wszystkim harcerzom starszym, którzy chcą w jakiś sposób działać.

DyniAk
(5 D.H.)
(5 J.D.W.)

Przeczytaj poprzednie wpisy dziale WYDARZENIA:

Zimowa wyprawa po nadzieję…, 11 stycznia 2005
Chcę pani kupić flagę?, 17 grudnia 2004
Wędrowniczy piątek, 27 listopada 2004